na FIFIE 09 powiedziano aktualnie właściwie wszystko. Specjalne spotkania na rzecz graczy oraz prasy, organizowane w wielu europejskich państwach, wielka kampania reklamowa z gwiazdą Manchesteru United – Wayne\’m Rooney\’em – na czele i obiecywane na każdym kroku zmiany, jakie miały sprawić, że kolejna odsłona soccera od chwili EA Sports zelektryzuje miłośników wirtualnego kopania. od chwili paginy marketingowej zrobiono właściwie wszytko, co tylko zrobić także dało, aczkolwiek zainteresowanie produktem niekoniecznie jest wyznacznikiem jego jakości gry hazardowe . Dlatego również niezwykły optymizm „Elektronicznych” jakoś specjalnie nie udzielił także fanom partii, którzy testując pecetową odsłonę rozrywki narzekali na wtórność i wytykali programowi powielanie błędów, doskonale nam znanych z poprzednich części kopanki. Nie muszę dlatego tłumaczyć, dlaczego wśród najnowszej FIFY podchodziłem z dużą dozą pesymizmu i niechęci zaklady sportowe . Ostatnia część partii, w jaką zagrywałem także z dużą przyjemnością, to badajże ta z 2001 roku i poprzednie lata wcale nie zapowiadały, by owa sytuacja miała ulec zmianie.